poniedziałek, 28 września 2020

Nie bij - kochaj!

Dziecko. 
Osobny byt, oddzielny człowiek. 
Istota, która żyje, odczuwa, uczy się. 
Która potrzebuje opieki i miłości. Wsparcia i zrozumienia. Mądrego prowadzenia przez trudny świat, którego jeszcze zupełnie nie potrafi rozgryźć. 

Dzisiejszy wpis będzie inny, niż zwykle. 
Nie będzie długi, nie będę powoływała się (choć mogłabym) na badania naukowe. 

Byłam dziś świadkiem bardzo zaciętej dyskusji na jednej z internetowych grup psychologicznych. Emocje aż kipiały, bo w dzisiejszych czasach ten temat (o zgrozo) nadal jest aktualny. Temat bicia dzieci. Albo "przynajmniej" sprawiania, żeby dzieci boją się rodziców. Temat zmuszania dzieci, żeby przekraczały swoje granice. Padały typowe stwierdzenia "mnie bito i wyszedłem na ludzi". Temat posłuszeństwa, zmuszania dzieci do dezintegracji wewnętrznego "ja" z oczekiwaniami świata.

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie nawet, jak to jest podnieść rękę na małego, bezbronnego człowieka. Na człowieka, dla którego jest się całym światem. Nie jestem w stanie pojąć, jak można zadawać ból - psychiczny czy fizyczny - komuś, kogo się przecież kocha najmocniej na świecie. Jak można wykorzystać tę bezbronność, by w drastyczny sposób pozornie osiągnąć cele (owszem, dziecko że strachu będzie robiło to, czego rodzic chce, ale zaufanie straci bezpowrotnie, a poczucie wartości takiego dziecka będzie do uratowania tylko podczas terapii). Silniejszy może wykorzystywać swoją siłę, by zmusić słabszego do uległości. Jednak cena, jaką płacą oboje, jest wielka.

Co się dzieje z dzieckiem, które jest poddawane aktom przemocy, fizycznej lub psychicznej? W całej swojej ufności do rodzica nie uzna, że rodzic postępuje źle. Dojdzie jedynie do wniosku, że ono jest złe. Że skoro jest traktowane w taki sposób przez rodzica, to po prostu na to zasługuje. Nie rozwinie w pełni własnego "ja", bo ciągle opiera się na strachu i dąży jedynie do tego, czego chce rodzic. Później - buntuje się, uczy oszukiwać, ukrywa swoje prawdziwe wnętrze przed rodziem, przed zranieniem. Bite dziecko nigdy nie zbuduje szczerej, pełnej miłości relacji z rodzicem. Dziecko, nad którym rodzic znęca się psychicznie, poniesie ogromne konsekwencje w przyszłości. Od braku wiary w siebie ("znowu ci się nie udało, Tobie nigdy nic się nie udaje), aż po trudności w nawiązywaniu zdrowych relacji.

Nie będę wyszczególniala przykładów przemocy fizycznej czy psychicznej. 

Napiszę tylko tyle. Drogi Rodzicu, jeśli stosujesz przemoc wobec dziecka, jesteś słaby. Być może też skrzywdzony w taki sposób przez swoich rodziców, niezdolny samodzielnie do przerwania przekazywanego z pokolenia na pokolenie "stylu wychowania". Być może myślisz, że to jedyna droga, być może wydaje Ci się, że to Twój wyraz troski o dziecko. Że tylko tak nauczusz je tego, co uważasz, że powinno umieć. Nie masz racji. Zanim kolejnym razem podniesiesz rękę na swoje dziecko, zanim powiesz mu coś poniżającego, spójrz w te ufne oczy, oczy człowieka, dla którego jesteś całym światem. Dla którego masz być oparciem. A potem opuść tę rękę na klawiaturę, by wpisać "psychoterapeuta - i tu miasto". To wszystko da się jeszcze naprawić.

Wiesz, w czym jest największa siła? W tym, co najdelikatniejsze - w miłości.

Więź pełna miłości, zrozumienia, wsparcia, akceptacji - to jest największa szansa dla Twojego dziecka. Kochaj, towarzysz, rozmawiaj, buduj relację opartą na wzajemnym szacunku i zaufaniu - WZAJEMNYM. To jest droga do pokazania dziecku świata dobrego, świata w którym czeka na niego piękne życie. 

Tak, niedługo napiszę więcej o tym, jak budować zdrową relację z dzieckiem. O tym, jak wychodzić ze schematów przekazanych przez rodziców. Tymczasem - kochaj :) 

1 komentarz:

  1. Strasznie przykre jest to, że niektórzy rodzice nie radzą sobie z własnymi nerwami i emocjami i właśnie w ten sposób je rozładowują.

    OdpowiedzUsuń