sobota, 30 grudnia 2017

Z góry dziękuję - czyli witaj, 2018!

Ostatni dzień roku zbliża się wielkimi krokami. Postanowiłam więc napisać ostatni wpis z datą 2017! W poprzednim wpisie wspominałam o tym, że kolejnym razem dodam zdjęcia z moich pięknych okolic. Niestety, czas płynął jak szalony, a ja miałam całą masę rzeczy do ogarnięcia, więc nie było ani chwili na spacer z aparatem. W ciagu najbliższych dni nie będzie on możliwy, bo w bardzo dziwny sposób uszkodziłam sobie nogę i nie za bardzo mogę chodzić. W tak dziwny sposób, w jaki jest to tylko u mnie możliwe. ;) Nie będę się chwaliła, jak - po prostu polecam uważać na nogi w każdej sytuacji życia... ;)


Nie będę pisała zbyt wiele o postanowieniach noworocznych. Nie mam konketnych. Raczej przez cały rok próbuję szukać tego, co jest do zmiany. Cały rok postanawiam i dążę do realizacji celów. Nie potrzebuję do tego specjalnej okazji. W roku 2018 na pewno skończę książkę - ale dlatego, że po prostu nie zdążyłam w 2017. Chcę też zacząć więcej grać w szachy, bo coraz bardziej mi tego brakuje! Jest sporo innych rzeczy, które chcę zrealizować. Jednak pojawiły się w mojej głowie już dawno temu, a w mijajacym roku brakło na nie czasu. 

To, co lubię robić 31 grudnia, to dziękować. Staram się to robić często, ale ten dzień jednak motywuje mnie, żeby podziękować Bogu za każdą piękną chwilę, jaką pozwolił mi przeżyć. Za wszystkich ludzi, których postawił na mojej drodze. Za każde dobre doświadczenie, radosny dzień, za każdą zmianę na lepsze. Za trudne sytuacje, które uczą i za to, że zawsze - w tym dobrym, i tym gorszym, po prostu był. Tego dnia dziękuję też za przyszły rok, w myśl tego, co napisał w książce Zraniony Pasterz Daniel Ange: "Ciesz się z każdego dnia, który On ci daje. O dniu wczorajszym myśl tylko po to, by powiedzieć:"dziękuję"! O jutrzejszym zaś:"z góry dziękuję". Dziękowanie sprawia tyyyle radości! :)

Jak wspominałam, ostatnie dni mijały szybko. Załatwianie formalności, spotkania z rodziną... Udało nam się wybrać z siostrą na krótki spacer (wtedy noga działała prawidłowo), powspominać nasze piłkarskie wyczyny... 
























Nie wiem, ile godzin spędziłyśmy w sumie na tym boisku. Sporo. Wiem jedynie, że naprawdę dużo się działo! :D Teraz wolimy spędzać wspólny czas w inny sposób... ;) 


Z okazji Nowego Roku życzę wielu pięknych dni, wielu łask i ogromu miłości! :) Do 'napisania' w przyszłym roku! :) ;) 



11 komentarzy: