czwartek, 8 czerwca 2017

Ślub na Jasnej Górze - jak to wygląda?


Po ostatnim poście na temat ślubu na Jasnej Górze (który możecie przeczytać tutaj) otrzymałam sporo pytań związanych z organizacją uroczystości w takim miejscu. Sama przed ślubem szukałam informacji w Internecie i rzeczywiście, jest ich niewiele. Dlatego też postanowiłam napisać o tym. 

Pierwszy raz w tej sprawie zadzwoniłam na Jasna Górę od razu po ustaleniu daty, czyli około półtora roku przed ślubem.
Dowiedziałam się wtedy, że powinnam zadzwonić dopiero w październiku (czyli na mniej niż rok przed), bo dopiero wtedy będzie możliwość zapisania nas na rok 2016. Jednak jako że jestem dość niecierpliwa i nie lubię sytuacji niepewności, pojechaliśmy do Częstochowy już w lipcu. Spotkaliśmy się z Ojcem Kustoszem Bazyliki. Na samym wstępie powiedział nam, że ślub jest możliwy w czasie, kiedy nie ma pielgrzymek. Zestresowałam się wtedy bardzo, bo my wybraliśmy 6 sierpnia - czyli środek pielgrzymkowego czasu. Jednak kiedy podaliśmy tę datę, Ojciec spojrzał do kalendarza, pomyślał chwilkę i powiedział że jest to możliwe, ale że najpóźniejszą godziną, na którą może nam zapisać ślub, jest 14. Jak dla nas była to odpowiednia godzina, i tak oto udało się nam ustalić datę w okresie pielgrzymkowym. Mogliśmy wybrać, gdzie chcemy wziąć ślub - czy w Bazylice, czy przez Obrazem Matki Boskiej. Wybraliśmy oczywiście tę druga opcję. 


Protokół przedślubny spisywaliśmy w parafii Adriana, a można powiedzieć, że i w mojej - ponieważ przez kilka lat tylko tam chodziłam do kościoła i naprawdę dobrze się tam czułam. Na Jasną Górę dostarczyć mieliśmy w dniu ślubu dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego i licencję, którą wypisywał nam proboszcz parafii (jest to zgoda na to, żebyśmy zawarli sakrament małżeństwa w innym miejscu niż nasza parafia). Dostarczyliśmy to wszystko dzień przed, umówiliśmy się z Ojcem Kustoszem na dzień ślubu na godzinę 13,30 w celu podpisania dokumentów i czekaliśmy na nasz wielki dzień. :)

Kiedy jechaliśmy już samochodem na Jasną Górę, spotkała nas nieprzewidziana sytuacja - przed nami jechała pielgrzymka rowerowa. Staliśmy za nimi w korku, przez co spóźniliśmy się chwilę, ale na szczęście nie było to problemem. Cała rodzina przez zakrystię wchodziła przed sam Cudowny Obraz. Miejsca nie było wiele, ale mniej więcej wszyscy się tam zmieścili. :) Na końcu wyszliśmy my i świadkowie. Rozpoczęła się msza. Jeśli chodzi o samą oprawę mszy, nie było problemu z tym, żeby osoby z naszej rodziny czytały czytania, śpiewały psalm i służyły do mszy. Nie było także problemu z tym, by pobłogosławił nam ksiądz, którego my o to poprosiliśmy. Msza była tak przepiękna, że nie mam takich słów, które mogłyby to opisać. Nie rozpraszali mnie nawet ludzie, którzy chodzili wokół ołtarza i ciągle robili nam zdjęcia (doceniłam wtedy zakaz używania aparatów  z fleszem). Po zakończeniu wyszedł pan ubrany w kostium gwardzisty i zrobił dla nas przejście, żebyśmy wyszli z kaplicy nie przez zakrystię, a zwyczajnie przez drzwi. Tamtego momentu też nie zapomnę - było tam wielu, wielu ludzi, którzy z każdej strony życzyli nam wszystkiego najlepszego. Byli pielgrzymi, którzy przyszli na Jasną Górę na piechotę, byli inni ludzie odwiedzający to święte miejsce, którzy składali nam życzenia, kiedy obok nich przechodziliśmy. Podczas naszej mszy ślubnej modliło się z nami ponad tysiąc osób! Niektórzy przez chwilę, inni brali udział w całej mszy, Kiedy się o tym dowiedziałam, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie! :)


Obawiałam się troszkę, czy ślub w takim miejscu nie sprawi, że skupimy się bardziej na ludziach wokół, zamiast na wydarzeniu. Czy tłumy które będą nie sprawią, że nie skoncentrujemy się tak jak powinniśmy na tym, co właśnie się dzieje. Na szczęście moje obawy nie były słuszne - cały czas czułam, że to nasze spotkanie w celu powiedzenia sobie "tak" na całe życie było w centrum wszystkiego, co działo się wokół nas. 

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, nie było żadnego cennika, wbrew temu, co inni nam mówili. Dobrowolną ofiarę dawaliśmy w kopercie, która została od nas wzięta i wrzucona do sterty innych kopert - czyli nawet nikt nie sprawdzał, ile daliśmy. Nie płaci się także organiście ani za ubranie kościoła. Prawdziwe "co łaska". :) 

Jak widzicie, zorganizowanie ślubu na Jasnej Górze wcale nie jest trudne. Gdybyśmy jeszcze raz mieli podjąć decyzję o miejscu, nie zmienilibyśmy jej! Tak cudowny dzień w tak wspaniałym miejscu na zawsze zostanie w naszej pamięci. A Jasna Góra stała się dla nas nie tylko miejscem, gdzie możemy uwielbiać naszą Matkę, ale też miejscem, dzięki któremu nasza miłość się zaczęła(o czym napisałam w wyżej wspomnianym wpisie) i gdzie podjęliśmy decyzję o niesieniu jej przez całe życie. Bo ja wiadomo - miłość to wybór. :) 

Dla Was kilka zdjęć z tego cudownego miejsca. :)

























2 komentarze:

  1. Bardzo lubię to jak piszesz. Lekko, fajnie się czyta, a tematy ciekawe. Lubię czytać o was :-)

    OdpowiedzUsuń