czwartek, 18 maja 2017

Bezglutenowe USA - czyli dlaczego jestem na diecie i nie odpuszczę nawet podczas podróży?

Kilka razy wspomniałam o tym, że jestem na diecie bezglutenowej i że nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję amerykańskiego jedzenia bez glutenu. Dostałam wtedy pytania, po co mi ta dieta i czy nie mogę jej sobie odpuścić na czas podróży? Postanowiłam, że napiszę o tym na blogu. 

W moim przypadku dieta ta nie jest spowodowana chęcią pogoni za modą.
Choć moda na tę dietę mi odpowiada, ale troszkę dalej wspomnę o tym, dlaczego ;). Jeśli nie moda to co takiego? Takie brzmiące w miarę przyjemnie słowo, jak celiakia. Nie będę opisywała szczegółów, ale w dużym skrócie jest to choroba, gdzie przeciwciała atakują gluten w jelicie, niszcząc je. Prowadzi to do bardzo nieprzyjemnych objawów, od bólu brzucha po niedożywienie, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Składniki odżywcze nie przyswajają się, bo kosmki jelitowe zanikają. Więc za przyjemnym słowem kryje się coś naprawdę nieprzyjemnego ;)

Myślę, że ten opis wyjaśnia, dlaczego nawet na miesiąc nie mogę przerwać diety -  nie mogę zrobić tego nawet na jeden posiłek. Regeneracja jelit to długi proces, zjedzenie niedużej ilości glutenu to chwila ;)

Kiedy trzy lub cztery lata temu (już nie pamiętam nawet) zaczynałam dietę, produktów bez glutenu było dużo mniej niż teraz. Dlatego własnie cieszy mnie moda - dzięki niej jest teraz naprawdę dużo tego, co mogę spokojnie i bezpiecznie zjeść ;). Mogę nawet wyjść na pizzę z mężem, bo w Fiero! Pizza w Łodzi wprowadzili pizzę bez glutenu. Jest do tego naprawdę pyszna :) Jednak najczęściej jedzenie przyrządzam sama, bo jednak skład produktów bezglutenowych troszkę mnie przeraża ;). Na początku nie było łatwo odnaleźć się w nowym świecie żywienia, ale kiedy skończyłam dwa kursy dietetyczne (w tym dietetyki klinicznej), nauczyłam się tak komponować jadłospis, żeby niczego mi nie brakowało. Zwłaszcza błonnika, którego ilość maleje wraz z wykluczeniem pieczywa. Zboża, które zawierają gluten to: pszenica, żyto, orkisz, jęczmień, orkisz. Odkryłam, że da się bez tego żyć. ;) Ciągle próbuję sobie udowodnić że da się żyć też bez czekolady, ale niestety z marnym skutkiem. Tak, są czekolady bezglutenowe. ;) Na przykład goplana mleczna i toffie. ;)

Mam też to szczęście, że mój mąż piecze pyszne ciasta. Więc nie cierpię też na niedobór takich smakołyków. Bardzo sprawnie przestawił się na mąkę bezglutenową. A bardzo ciężko jest upiec coś, używając jej. 

Tak więc jadąc do USA, z radością poznam nowe produkty. W Polsce jest ich sporo, ale jednak nie ma jak to nowe! Zawsze gdy jadę do innego kraju, czuję dreszcz ekscytacji wchodząc do sklepu. Lubię przeglądać etykiety i szukać napisu "bez glutenu". Tak, słowo "gluten" znam już w kilku językach. :D 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz